W środę 27 czerwca w godzinach popołudniowych nastąpiło otwarcie wystawy zatytułowanej Pejzaż lubuski znad Odry i Bobru. Wernisaż Anny Gapińskiej-Myszkiewicz zgromadził liczne grono przyjaciół i wielbicieli Jej malarstwa. Gości przywitał dyrektor Muzeum – dr Andrzej Toczewski. Widząc ogromne onieśmielenie artystki, wziął ją za rękę i opowiedział o tym jak zafascynowało go i urzekło malarstwo pani Anny, a co za tym idzie, jak narodził się pomysł stworzenia kolekcji składającej się z prac przedstawiających pejzaże lubuskie, które tak pięknie wpisywałaby się w koncepcję artystyczno-historyczną naszej instytucji. Przez pięć lat Muzeum Ziemi Lubuskiej kupowało prace artystki a uwieńczeniem tej drogi stała się wystawa będąca premierowym pokazem kolekcji.

Anna Gapińska –Myszkiewicz podczas uroczystości została uhonorowana tytułem Zasłużony dla Kultury Polskiej, a ceremonii wręczenia odznaczenia dokonał Stanisław Tomczyszyn.  Wernisaż stal się także okazją do nagrodzenia wyróżniających pracowników Muzeum oraz dorocznego przyznania tytułów Honorowych Kustoszy Muzeum.
Po tych ceremoniach powrócono do bohaterki wieczoru. Głos zabrała kuratorka wystawy Marta Gawęda i poetycko opowiedziała o sztuce Anny Gapińskiej-Myszkiewicz. W wypowiedzi przebijało osobiste zaangażowanie i pasja. To zafascynowanie przełożyło się na przygotowanie ekspozycji, która została ułożona z niezwykłą starannością i dbałością o każdy detal. Kuratorka wczesnym rankiem w dniu wernisażu pojechała jeszcze nad Odrę by pozbierać kwiaty polne, ułożyła je potem w przepiękne bukiety. Zapach ziół dodatkowo wzbogacił paletę doznań, tak że przy oglądaniu prac można było niemal poczuć się jak nad brzegami rzeki.

A sama Artystka? Delikatna, skromna, zaskoczona obecnością tak licznej publiczności, Widać było, że publicity, nie jest Jej życiem. Z trudem, choć dzielnie starała się dźwigać ciężar bohaterki wieczoru. Poddawała się wszystkim uściskom, gratulacjom, zdjęciom, medalom, dyplomom ale widać było jak bardzo jest to przeciwne Jej naturze. Była z nami, lecz najbardziej chciałaby pozostać w pracowni gdzieś między między płótnem a paletą albo nad brzegiem rzeki. Pani Aniu dziękujemy za ten wieczór, za doznania jakie były naszym udziałem dzięki pani obrazom.