Znowu zaskoczenie. Jazz, ale jakże odmienna jego natura. Piotr „Pianohooligan” Orzechowski „rozmawiał” z fortepianem przez niemal dwie godziny. Dźwięki budujące przestrzeń wypływały nie tylko spod klawiszy, wydobywane też były szarpnięciami z wnętrza instrumentu, ale również i stopy grającego je wystukiwały. Znakomicie dobrana praca Włodka Pawlaka „Husaria” wspasowała się kolorytem i emocją w aurę koncertu. Najlepszym komentarzem niech będą słowa Krzysztofa Rutkowskiego z Radia Zachód „To nie była gra, to była szarża husarii”.