Otwarcie wystawy prac Haliny Maszkiewicz stało się wielkim świętem miłośników malarstwa. Na wernisaż przybyły tłumy gości, a wśród nich wielu przyjaciół i twórców zielonogórskiego środowiska plastycznego, z którym Artystka jest związana od lat siedemdziesiątych ubiegłego wieku. Wśród zwiedzających można było spotkać m.in. Józefa Burlewicza mieszkającego dziś poza Zieloną Górą, Janusza Skibę, Bożenę Cajdler-Gruszkiewicz, Adama Bagińskiego oraz przedstawicieli młodszego już pokolenia: Roberta Tomaka, Wacława Serdecznego, Katarzynę Szurkowską czy Lilianę Lazarską.

Przybyłych na spotkanie gości powitał dyrektor Muzeum – Leszek Kania. Prezentując sylwetkę Artystki określił Halinę Maszkiewicz jako kobietę z charakterem. Podkreślając jej energię, stanowczość i niezwykłą ekspresję we wszystkich przejawach życia. O Halinie Maszkiewicz mówiła także córka, Małgorzata Bukowicz będąca jednocześnie współkuratorką wystawy. Jednak jej wypowiedź miała już charakter zdecydowanie bardziej osobisty, bo przecież nikt lepiej niż Ona nie mógł „podglądać” Pani Haliny przy pracy artystycznej, ale i też w kontekście spraw codziennych. Zupełnie inny charakter miały słowa Marty Gawędy (drugiej kuratorki wystawy) skupionej na zobrazowaniu dorobku twórczego Artystki. Odnosiła się w nich przede wszystkim do prac znajdujących się na wystawie. Zwróciła także uwagę na konsekwencję H. Maszkiewicz w dążeniu do wypracowania własnego stylu będącego dla każdego artysty najważniejszą wartością. Swego rodzaju odciskiem palca pozwalającym rozpoznać dzieła twórcy nawet bez ich sygnowania (tekst krytyczny M. Gawędy, kierowniczki Działu Sztuki Współczesnej MZL, można znaleźć  w katalogu do wystawy).