Adagio K. Okabe w wykonaniu Kwartetu Lubuskiego Filharmonii Zielonogórskiej otworzyło tegoroczną edycję Zielonogórskich Zaduszek. Wieczoru wspomnień, który odbył się już po raz jedenasty w muzealnych wnętrzach. Bohaterami spotkania byli wybitni zielonogórzanie, postaci powszechnie znane, które odcisnęły piętno na życiu kulturalnym, duchowym, społecznym i naukowym naszego miasta. A przy tym, wszystkie wpisały się także swoją aktywnością w pracę naszej instytucji.
Zawodowo z Muzeum związane były Zdzisława Kraśko i dr Barbara Kołodziejska. Sylwetkę pierwszej z nich przypomniał dr Longin Dzieżyc, współpracujący przez lata z byłą kierowniczą Działu Winiarskiego MZL. Opowiedział o jej dokonaniach zawodowych, ale również odniósł się do postaci jej ojca – Romana Mazurkiewicza, wybitnego zielonogórzanina. Z kolei Irena Lew, obecna dyrektor Muzeum Etnograficznego przedstawiła szczegółowy życiorys swojej poprzedniczki. Wypowiedź ubarwiła cytując zapiski Jana Muszyńskiego opowiadające o chwilach, gdy Barbara Kołodziejska  tworzyła zręby skansenu w Ochli.

Kolejne dwie postaci, które odeszły w minionych dwunastu miesiącach to ksiądz prałat Konrad Herrmann oraz Eckerhardt Gärtner. Obaj panowie przez lata cenili się i przyjaźnili. Ich drogi przecinały się, gdy nieśli pomoc w trudnych czasach stanu wojennego, i później gdy łączyły ich wspólne zainteresowania i pasje.

Proboszcz parafii Najświętszego Zbawiciela w Zielonej Górze zapisał się w dziejach miasta złotymi zgłoskami, ale Czesław Grabowski, dyrektor Filharmonii Zielonogórskiej wspominał go nie z poziomu piedestału. I choć trudno było w krótkiej wypowiedzi odnieść się do wszystkich dokonań ks. Herrmanna, udało mu się ukazać sylwetkę człowieka wesołego, chcącego pomagać i pomimo temperamentu oddanego swojemu powołaniu.

Donatora Eckerhardta Gärtnera wspominała Barbara Krzeszewska-Zmyślony, germanistka, która przez lata towarzyszyła mu w różnych spotkaniach. Przypomniała działalność charytatywną Eckiego (liczoną w milionach złotych) i bezwzględne oddanie miastu swego urodzenia. Podkreśliła też nieustanne dążenie E. Gärtnera do porozumienia naszych narodów (Polaków i Niemców), pomimo bardzo trudnej, wspólnej historii.

Na zakończenie prof. Wiesław Hładkiewicz przedstawił postać Szambelana Zdzisława Piotrowskiego. Człowieka starówki – rubasznego, bezwzględnie zakochanego w Zielonej Górze, ale przecież i niekiedy konfabulującego czy kontrowersyjnego. Dziś, kilka miesięcy po jego odejściu dociera do nas, jak bardzo wrósł w krajobraz zielonogórskiego rynku. Brak nam postaci w z szablą, w kontuszu i czapce z piórem. Brak go na wernisażach, spotkaniach, uroczystościach. Podsumowując swoją wypowiedź W. Hładkiewicz przytoczył słowa ks. Jana Twardowskiego „… naprawdę można kochać umarłych/bo właśnie oni są uparcie obecni/nie zasypiają”.

Spotkanie, przygotowane i moderowane przez Elżbietę Maciejewską,  zakończyły rozmowy kuluarowe przy kawie i drobnym poczęstunku w Sali Zegarowej MZL.