6 lutego 2019 r. w godzinach popołudniowych muzealne wnętrza wypełniły tłumy zielonogórzan przybyłych na otwarcie wystawy poświęconej Zaodrzańskim Zakładom Przemysłu Metalowego ZASTAL więcej o ekspozycji

Oficjalną cześć wernisażu rozpoczął hymn Zielonej Góry w wykonaniu członków Orkiestry Zastalowskiej. W tej części spotkania, oprócz gospodarzy Muzeum, wystąpił ostatni dyrektor fabryki – Czesław Fedorowicz, będący dla organizatorów wystawy bezcennym źródłem informacji podczas jej realizacji.

Wśród gości zdecydowaną większość stanowili dawni pracownicy fabryki. Jedni w gronie przyjaciół lub z rodziną inni samotnie – wszyscy jednak z błyszczącymi oczyma i pełni emocji zanurzali się w czas miniony. Znowu byli w Zastalu, jego drobnej namiastce, którą stworzyła dr Izabela Korniluk przygotowując bez mała dwa lata wizualną monografię zielonogórskiego hegemona. Ekspozycję, składającą się z ponad pół tysiąca zdjęć, wspomnień, przeróżnych pamiątek, kronik, zszywek „Zastalowca” i wreszcie z plansz opisujących powojenne dzieje zakładu.

Pomimo tego, że ekspozycja mieściła się w trzech salach z każdą chwilą robiło się coraz duszniej. Ludzie stali obok siebie, ramię w ramię, głowa obok głowy i w skupieniu przyglądali się fotografiom z tamtych lat. Wyłuskiwali na nich starych znajomych, odnajdywali siebie. Byli wzruszeni i przypominali sobie życie sprzed kilku dekad. Ale nie tylko na zdjęciach czy w tekstach artykułów się odnajdywali. Wystawa stała się też okazją do spotkań twarzą w twarz, niekiedy po wielu latach. Stawali wtedy w małych grupkach i wspominali. Zaskoczeni, zachwyceni. Wielu z nich mówiło – wystawę obejrzę później, na spokojnie, teraz chcę się nagadać albo trzydzieści lat w Zastalu – całe moje młode życie.

Prawdziwą furorę robiła prezentacja miniaturowych wagoników produkowanych w Zastalu. Nie dość, że węglarki, ustawione były na torach przecinających naturalne szlaki komunikacyjne sal wystawienniczych, to jeszcze ich rozmiar sprzyjał temu, by najmłodsi mogli nimi „podróżować”. Ci, którzy z racji wieku nie mogli skorzystać z tej atrakcji, z zazdrością obserwowali rozgorączkowane dzieciaki.  Realizatorem tej części ekspozycji był Jan Jarzina, wieloletni pracownik zakładu, modelarz i kolekcjoner.

W trakcie wernisażu zbierane były głosy poparcia pod petycją o upamiętnienie ZASTALU, nazwaniem jego imieniem ronda usytuowanego przy nowym centrum przesiadkowym.