W środę 27 czerwca 2012 roku w godzinach popołudniowych nastąpiło otwarcie wystawy zatytułowanej Pejzaż lubuski znad Odry i Bobru. Wernisaż Anny Gapińskiej-Myszkiewicz zgromadził liczne grono przyjaciół i wielbicieli artystki. Gości przywitał dyrektor Muzeum – dr Andrzej Toczewski. Widząc ogromne onieśmielenie artystki, wziął ją za rękę i opowiedział o tym, czym zafascynowało go i urzekło malarstwo pani Anny, a co za tym idzie, jak narodził się pomysł stworzenia kolekcji składającej się z prac przedstawiających pejzaże lubuskie, które tak pięknie wpisują się w koncepcję artystyczno-historyczną naszej instytucji. Przez pięć lat Muzeum Ziemi Lubuskiej kupowało prace malarki, a zwieńczeniem tej drogi stała się wystawa będąca premierowym pokazem kolekcji.

Anna Gapińska –Myszkiewicz podczas uroczystości została uhonorowana tytułem Zasłużony dla Kultury Polskiej, a ceremonii wręczenia odznaczenia dokonał Stanisław Tomczyszyn.  Wernisaż stał się także okazją do nagrodzenia wyróżniających pracowników Muzeum oraz dorocznego przyznania tytułów Honorowych Kustoszy Muzeum.
Po tych ceremoniach powrócono do bohaterki wieczoru. Głos zabrała kuratorka wystawy Marta Gawęda i poetycko wręcz opowiedziała o sztuce A. Gapińskiej-Myszkiewicz. W wypowiedzi przebijało osobiste zaangażowanie i pasja. To zafascynowanie przełożyło się na przygotowanie ekspozycji, ułożonej z niezwykłą starannością i dbałością o każdy detal. Kuratorka wczesnym rankiem, w dniu wernisażu pojechała nad Odrę by pozbierać kwiaty polne, ułożyła je potem w przepiękne bukiety. Wyzwalający się zapach ziół dodatkowo wzbogacił paletę doznań tak, że przy oglądaniu prac można było niemal poczuć się jak nad brzegami rzeki.

A sama Artystka? Delikatna, skromna, zaskoczona obecnością tak licznej publiczności. Wręcz czuło się, że publicity, nie jest Jej życiem. Z trudem, choć dzielnie starała się dźwigać ciężar bohaterki wieczoru. Poddawała się wszystkim uściskom, gratulacjom, zdjęciom, medalom, dyplomom, ale widać było jak bardzo jest to przeciwne Jej naturze. Była z nami, lecz najbardziej chciałaby pozostać w pracowni, gdzieś między między płótnem a paletą, albo nad brzegiem rzeki. Pani Aniu dziękujemy za ten wieczór, za doznania jakie były naszym udziałem dzięki pani obrazom.