Prezentacja obrazów Klema Felchnerowskiego (1928-1980), przygotowana tym razem w muzealnej Galerii Nowy Wiek, ściągnęła na wernisaż tłumy gości. Choć artysta nie żyje już od 40 lat, jego twórczość jest stale obecna wśród zielonogórzan, jego postać jest żywa we wspomnieniach przyjaciół, jego aktywność społeczna nadal przypominana i doceniana. Wystawa “Klem – crème de la crème” – przygotowana przez Leszka Kanię, niestrudzonego piewcę dokonań artystycznych Felchnerowskiego – ma dwa oblicza. Pierwsze z nich tworzą obrazy abstrakcyjne, będące odzwierciedleniem poszukiwań artysty  w sferze podświadomości, emocji i formy. Na drugie z kolei składają się prace inspirowane urodą architektury zielonogórskiej i wybranych zabytków środkowego Nadodrza. Zestawione razem pokazały, że twórczość Klema ma się świetnie, że wytrzymała próbę czasu. Kurator wystawy przedstawiając sylwetkę artysty, podkreślał jego wszechstronności, przypomniał także legendarną swobodę towarzyską, która przyciągała do niego ludzi obdarzonych różnymi talentami – dziennikarzy, plastyków, architektów, animatorów kultury, a nawet polityków. Dzięki niemu właśnie w ówczesnej Zielonej Górze cementowało się środowisko artystyczne i funkcjonowała cyganeria.

Otwarcie wystawy stało się nie tylko okazją do podziwiania twórczości artysty, ale i do spotkaniu wielu osób, znających niegdyś malarza. Wśród gości zobaczyć można było Stanisława Kowalskiego – konserwatora zabytków współpracującego z Klemem, Bożenę Cajdler-Gruszkiewicz, prof. Tadeusza Bilińskiego, Danutę Fertlińską, Barbarę Fijałkowską czy słynną Panią Staszkę z apteki na ul. Jedności. Pojawili się też przedstawiciele środowisk bliskich Klemowi – architekci, plastycy, dziennikarze. Co ciekawe nie zabrakło też młodych entuzjastów twórczości tego malarza.