Wino, kobieta i śpiew ze zbiorów porcelany Piotra Pudłowskiego

14 października 2020 r. o godz. 17.00 nastąpi otwarcie wystawy porcelany, której tytuł jest parafrazą znanej sentencji „Wino, kobieta i śpiew”. Ekspozycja i towarzyszący jej katalog nadają powiedzeniu nowego znaczenia, odnosząc je w szczególności do pięćdziesięcioletniej kolekcjonerskiej pasji znawcy i miłośnika porcelany Piotra Pudłowskiego. Prezentacja poświęcona szeroko rozumianej tematyce winiarskiej nawiązuje także do wielowiekowych zielonogórskich tradycji winiarskich.

Na ekspozycji zaprezentowanych zostanie łącznie 114 figur, będących zaledwie cząstką kolekcjonerskich dokonań Piotra Pudłowskiego. Wybór obiektów podyktowany jest m.in. tematyką oraz możliwościami ekspozycyjnymi. Warto dodać, że jest to pierwszy publiczny pokaz tej kolekcji. Zakres chronologiczny pokazywanych dzieł mieści się w przedziale od lat 40. XVIII wieku do początków XX wieku. Znaczną część eksponatów stanowią unikatowe XVIII-wieczne przedstawienia. Szczególnie okazała jest grupa figur powstałych w manufakturze miśnieńskiej, której rola w dziejach europejskiej porcelany jest wyjątkowa. Obok wyrobów najstarszej saksońskiej manufaktury na wystawie zaprezentowano obiekty z kilkunastu uznanych europejskich wytwórni porcelany, jak Berlin, Wiedeń, Sèvres, Frankenthal, Volkstedt, Fürstenberg, Rudolstadt, Ludwigsburg, Nymphenburg, Chelsea, Höchst, Samson, Rosenthal, Copenhagen czy Hutschenreuther.

Pierwsza część wystawy, umownie poświęcona kobiecie, to spektrum różnorodnych wątków umożliwiających widzom obcowanie zarówno w świecie psyche, mitologicznych bogów i ludzkich namiętności, jak i w świecie ziemskim – materialnym. Wiele motywów nawiązuje do antyku, z którego uniwersalnego dorobku tak często nadal korzystamy. Do szczególnie popularnych dzieł figuralnych należą wyobrażenia pór roku. W tej grupie znalazły się cztery ilustrujące wiosnę i jesień. Wśród przedstawień opisujących świat ważne miejsce zajmują egzemplifikacje ziemskich żywiołów.

Druga część wystawy prezentuje sceny figuralne dotyczące szeroko rozumianej tematyki winiarskiej. Wino to trunek znany od tysięcy lat, jest owocem natury oraz trudu człowieka, definiuje również przynależność do określonego cywilizacyjnego kręgu kulturowego. Symbolem winiarskich obrzędów i tradycji są przedstawienia boga wina – Bachusa, figury poświęcone pracom uprawowym a także sceny miłosne. Często łączono je bowiem z winnicą, winoroślą lub z winem.

Trzecią część wystawy, zatytułowaną Śpiew, ilustrują figury ptaków. Ich przedstawienia obejmują łącznie 36 form. Para figur z sójką siedzącą na dębie, dzieło manufaktury miśnieńskiej z lat 1735-1740, to najstarsze obiekty znajdujące się na wystawie. Wiele z eksponowanych figur ukazuje gatunki, które znamy z naszego otoczenia, jak: sroka, sójka, drozd, kruk czy dzięcioł. Natomiast najliczniej reprezentowane są papugi będące wdzięcznymi modelami, choćby z uwagi na swą egzotykę i efektowne ubarwienie.

Wystawa Kobieta, wino i śpiew ze zbiorów porcelany Piotra Pudłowskiego dobitnie potwierdza, że kolekcjonerska pasja to piękny imperatyw na całe życie. Te miniaturowe rzeźbiarskie przedstawienia mimo zachodzących cywilizacyjnych przemian nadal nas zachwycają i fascynują. Urzekają wyszukaną formą, bogactwem tematycznym oraz techniką wykonania. Niosą nam i następnym pokoleniom, oprócz przeżyć artystycznych, cenny humanistyczny przekaz o cywilizacyjnym dorobku ludzkości, którego jesteśmy częścią.

Porcelana to szlachetna szklista biała materia fascynująca Europejczyków od pokoleń. Pojawiła się w okresie wypraw krzyżowych, była wtedy bardzo droga i niedostępna. Najbogatsi sprowadzali ją z Chin. Od XVII wieku jej imitacją były holenderskie fajanse. Dopiero początek wieku XVIII przyniósł poznanie przez Europejczyków arkanów produkcji porcelany. Palma pierwszeństwa przypadła w tym zakresie manufakturze miśnieńskiej. Ona również rozpoczęła wytwarzanie porcelanowych figurek. Ich początki sięgają roku 1727, gdy do Miśni przybył rzeźbiarz Johann Gottlieb Kirchner, a następnie w 1731 roku wybitnie utalentowany modeler Johann Joachim Kändler. Delikatne i kruche figurki niosące bogaty przekaz, tworzą często całe cykle tematyczne. Wzbudzają namiętności i emocje tematem przedstawienia, sposobem jego ujęcia czy wykonaniem. Poprzez swe walory ekspozycyjne były i nadal są szczególnie cennym, lubianym i pożądanym elementem dekoracji wnętrz.

Kolekcjonerstwo, gromadzenie, zbieractwo towarzyszą ludzkości od zawsze. U zarania dziejów dotyczyły przede wszystkim zaspokojenia elementarnych potrzeb – zbierano pożywienie, niezbędne do przeżycia narzędzia, podstawowe sprzęty. Z czasem jednak, gdy byt stał się łatwiejszy, gdy zapewniono już sobie dach nad głową i stałą siedzibę, pojawiły się potrzeby wyższe – estetyczne, chęć upiększania otoczenia. Tak rozpoczęła się historia architektury, meblarstwa, malarstwa, poddająca się przez wieki różnym trendom i modom. Pojawiło się szkło i wyroby porcelanowe, posiadające nie tylko znaczenie czysto użytkowe, ale mające cieszyć oko oraz będące wyrazem fantazji twórców.

W moim przypadku kolekcjonerstwo zrodziło się z zachwytu nad przedmiotami i chęci ich posiadania. Ta kosztowna pasja zmusiła mnie do wytężonej pracy, by pozyskać środki na jej realizację. Zaspokojenie potrzeb rodziny i zapewnienie wykształcenia dzieciom były dla mnie zawsze na pierwszym miejscu, ale zaraz po tym rozwijała się pasja kolekcjonerska. Krucha uroda porcelany urzekła mnie od chwili kupienia pierwszego przedmiotu: kändlerowskiej sójki siedzącej na dębie, po którym wspina się wiewiórka z orzeszkiem w zębach. Przedmiot był drogi. Zrezygnowałem wówczas ze zbędnych wydatków, zacząłem też poszerzać swoją wiedzę dotyczącą porcelany.

Do dziś jednak nie potrafię zdecydować, kto wyczarował piękniejszy świat porcelanowych arcydzieł – Johann Joachim Kändler (1706-1775), czy Franz Anton Bustelli (1723-1763). Co bardziej podziwiać – przepych złoceń i żywą kolorystykę Kändlera, czy powściągliwość i harmonię Bustellego. Trudno też zdecydować, czy nad twórców Państwa Środka, którzy odkryli porcelanę, przedkładać mistrzów japońskich z miast Arita i Imari, dobrze znanych w Europie, gdyż wyroby ich transportowane były ze Wschodu przez Holendrów. Japończycy specjalizowali się w różnokolorowych, bardzo ozdobnych talerzach. Porcelanowe wyroby europejskie w pierwszej fazie rozwoju były naśladownictwem wyrobów wschodnich. Jednak siła finansowa Europy, a zwłaszcza holenderskiej Kompanii Wschodnioindyjskiej działającej od początków XVII wieku (szacowana według obecnej wyceny na około 7 trylionów dolarów!), spowodowała przestawienie twórczości Wschodu na gusty europejskie.

Rozwój i trwanie wyrobów porcelanowych jest pochodną rozwoju ludzkości ze wszystkimi jej ułomnościami. Okresy wojen niszczyły dorobek pokoleń, pozbawiały życia twórców i często cofały rozwój cywilizacji. Jeśli zaś chodzi o porcelanę – uszczuplały jej zasoby. Delikatność porcelany naraża ją na spore ubytki także podczas codziennego użytkowania. W jej kolekcjonowaniu szczególne znaczenie ma zatem czas powstania przedmiotów. Cena jest zwykle pochodną ich wieku, urody i ilości zachowanych eksponatów. Im mniej pozostało starych, osiemnastowiecznych figurek czy pięknych scenek Jean-Antoine’a Watteau (1684-1721), malowanych na filiżankach i talerzach, tym ceny są wyższe. Franciszek Starowieyski, malarz i kolekcjoner, który odwiedził mnie kiedyś i przy kawie oglądał początki mojej kolekcji, powiedział: „Panie Piotrze, proszę się skupić na wyrobach starych, bo będzie ich coraz mniej”. Po kilkunastu latach tę samą myśl wygłosił mój guru i serdeczny przyjaciel Ireneusz Szarek. Ten dziewięćdziesięcioletni kolekcjoner uosabia wszystko to, co w zbieractwie jest piękne: wiedzę o przedmiotach, radość z ich posiadania oraz umiejętność zarażania innych własną pasją. Inne kryteria kolekcjonerstwa stosuje natomiast profesor Norbert Skupniewicz, który kieruje się przede wszystkim odczuciem estetycznym. Jest on jednak profesjonalnie przygotowany do obcowania z pięknem, sam wspaniale pisze i maluje. Moje zbiory są wykładnią moich wrażeń estetycznych i możliwości finansowych.

W tym miejscu chcę serdecznie podziękować mojej żonie Wiesławie za wyrozumiałość dla mojej pasji, uszczuplania przeze mnie domowego budżetu i częstych nieobecności w domu związanych z poszukiwaniem porcelanowych obiektów. Moja kolekcja nie powstałaby również, gdyby nie osoby zajmujące się handlem antykami. Pragnę zatem podziękować panom Leszkowi Juszkiewiczowi, Stanisławowi Babińskiemu, Bogdanowi Persowskiemu, Marianowi Baranowi, Adrianowi Kurowskiemu, Waldemarowi Wochnie, Michałowi Niesiołowskiemu i wielu innym. Bardzo serdecznie dziękuję panom Leszkowi Kani i Longinowi Dzieżycowi za dzielenie się ze mną swoją wiedzą i doświadczeniem. Specjalne podziękowania składam mojemu przyjacielowi, Bogdanowi Springerowi, który wiele czasu poświecił na sporządzenie fotograficznej dokumentacji kolekcji.

Piotr Pudłowski