Generic selectors
Exact matches only
Search in title
Search in content
Post Type Selectors
Generic selectors
Exact matches only
Search in title
Search in content
Post Type Selectors
Menu
Wystawy
„Deuce. Między algorytmem a błędem” Tomasz Drewicz

„Deuce” Tomasza Drewicza

Czy technologiczny pomiar może stać się przestrzenią artystycznej ekspresji? Okazuje się, ze tak. Można to sprawdzić odwiedzając najnowszą wystawę Tomasza Drewicza pt. „DEUCE” zrealizowaną w przestrzeniach Galerii NOWY WIEK w Muzeum Ziemi Lubuskiej.

Prezentowana ekspozycja to wielowymiarowy dialog pomiędzy bezosobowym obrazem maszynowym a płynną naturą ludzkiego doświadczenia. Artysta bierze na warsztat system Hawkeye – zaawansowaną technologię śledzenia ruchu piłki, która zrewolucjonizowała współczesny sport – pytając tym samym o granice widzialnego, rygor kontroli oraz ukryte napięcia w świecie zdominowanym przez algorytmy.

Główną oś ekspozycyjną stanowią najnowsze prace malarskie, które bezpośrednio nawiązują do struktur generowanych przez system Hawkeye, stosowany powszechnie w tenisie ziemnym oraz siatkówce. Drewicz przekłada na język malarstwa surowe, wręcz ascetyczne wizualizacje techniczne. Na płótnach dominują czyste pola barw, wyraźne granice, ostre przecięcia osi oraz matematycznie wyznaczone punkty odniesienia. Te geometryczne kompozycje stają się wizualnym zapisem aktu decyzyjnego. W tym ujęciu „prawda” o tym, czy piłka znalazła się na linii (in), czy poza nią (out), zostaje przez technologię wygenerowana, a nie jedynie odkryta.

Tytułowe „DEUCE” – oznaczające stan równowagi i meczowego pata – staje się tu trafną metaforą najwyższego strukturalnego napięcia. Chłodna symetria i rygorystyczny porządek obrazów nie przynoszą bowiem ukojenia. Wręcz przeciwnie, ujawniają estetykę dystansu i pragnienie totalnej kontroli nad przypadkiem, gdzie sensory zastępują ludzkie zmysły, a intuicję – matematyczny kod. W epoce, w której obraz mierzy świat, a nie tylko go przedstawia, symetria przekształca się w narzędzie decyzji – w akt, który rozdziela świat na to, co mieści się w granicach algorytmu, i to, co wymyka się jego logice.

Kluczowym elementem dramaturgii wystawy jest wprowadzenie do przestrzeni galerii autorskich instalacji przestrzennych. Postawione w bezpośredniej, fizycznej relacji do prezentowanych obrazów malarskich, celowo zaburzają ich linearny odbiór, wprowadzając element zaskoczenia, zmienność perspektywy podkreślając fundamentalny sens obecności widza.

Poprzez ten formalny zabieg Tomasz Drewicz radykalnie podważa możliwość jednoznacznej interpretacji i konsumpcji tych malarskich przedstawień. Przestrzenne interwencje ujawniają to, co w obrazie technicznym pozostaje niewidoczne: mikroskopijny margines błędu, błogosławioną i nieokiełznaną wątpliwość. To właśnie w tym delikatnym przesunięciu osi i zakłóceniu perfekcji artysta odnajduje ślad obecności człowieka oraz źródło współczesnego myślenia i piękna. Sztuka w wydaniu Drewicza nie odrzuca technologii, lecz demaskuje jej język, ucząc nas patrzeć na symetrię nie jako na obiektywny stan natury, ale jako na odgórny gest władzy i klasyfikacji. Tam, gdzie algorytm dąży do czystości, artysta szuka pęknięcia. Bo właśnie tam, w pęknięciu idealnej struktury, zaczyna się myślenie.